Biografia
Kariera
Dyskografia
Zdjecia
Sprzet
Sygnatury
Artykuly
Tabulatury
Teksty

Barman

Linki
Ksiega gosci


 

Slash sam przyznaje, że tak naprawdę nigdy nie myślał o sobie jako o samodzielnym artyście.
   To już jednak przeszłość. Dzięki nowej płycie, zatytułowanej po prostu "Slash", która zadebiutowała na pierwszym miejscu zestawienia najlepiej sprzedających się wydawnictw rockowych "Billboardu" i na trzecim miejscu listy "Billboard" 200, a także dzięki trasie koncertowej promującej ten krążek, imię Slasha i jego zwieńczona cylindrem osoba wysuwają się na plan pierwszy.
Na solowej płycie artysty towarzyszą mu takie gwiazdy jak: Ozzy Osbourne, Lemmy Kilmister, Fergie, Adam Levine (Maroon 5), oraz wielu innych najwspanialszych artystów z przekroju kilku pokoleń muzycznych.
- To było coś bardzo ożywczego - mówi 44-letni gitarzysta. Podczas pracy nad solowym albumem nie towarzyszyło mi uczucie, które nazwałbyś stresem. Nawet te aspekty płyty,
które potencjalnie mogły stwarzać trudności, w praktyce udało się dopracować bez problemów i bez ciśnienia.

- Była to również przyjemność - ciągnie Slash. - Bycie w zespole, zwłaszcza w dużym zespole, którego grafik jest bardzo napięty, i w którym każdy chce rządzić, może czasami przytłaczać. Ten projekt był całkowicie niezależny; zasadniczo odpowiadałem za niego tylko ja. Miałem świetnego producenta [Erica Valentine'a - przyp. aut.] i... cóż, chciałbym, żeby wszystko w życiu było takie proste.
   Co ciekawe, Slash pozytywnie wypowiada się o albumie "Chinese Democracy", który długo rodził się w bólach, i który "Gunsi" wydali wreszcie w 2008 roku. Stanowczo odrzuca też sugestie, jakoby kompozycja "Crucify the Dead" z płyty "Slash" (w utworze padają słowa: "A loaded gun jammed by a rose/The thorns are not around your head/Your ego cut you till you bled") adresowana była do Axla. To nie Slash jest autorem tekstu - napisał go Ozzy Osbourne, który zresztą wykonuje ten utwór.